Moja nastoletnia córeczka zakochała się bez pamięci w swoim koledze z klasy. Były to jeszcze jej szczenięce lata, bo miała ich dopiero trzynaście, ale ona uważała, że to jest miłość na śmierć i życie i że musi zrobić wszystko, żeby zwrócić uwagę tego chłopaka na siebie. Pech chciał jednak, że chłopak, jak to w tym wieku bywa, ani trochę nie interesował się jeszcze dziewczynami. Bardziej od nich wolał granie w piłkę z kolegami, czy też siedzenie przed komputerem i granie w gry komputerowe. Moja córka postanowiła jednak za wszelką cenę to zmienić i wzbudzić w chłopaku jakieś uczucie do siebie. Postanowiła kupić jakiś prezent dla chłopaka, który sprawiłby, że zobaczyłby ją w innym świetle i zrozumiał, że jest ona dobrą dziewczyną i że warto jest dać jej szansę. Moja córka dowiedziała się, jaka jest ulubiona gra komputerowa tego chłopaka, a której jeszcze nie miał w domu. Gdy dowiedziała się tego szczegółu, prezent dla chłopaka miała już gotowy. W szkole postanowiła wręczyć mu go na przerwie, a zrobiwszy to, oczekiwała na jakikolwiek znak wdzięczności. Chłopak jednak tylko wziął grę, zaczął się głośno śmiać, i poszedł w swoją stronę. Moja córka czuła się okropnie i stwierdziła, że już nigdy więcej się nie zakocha.